poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 56 ,,Inna strona"

LOUIS' POV

Moja głowa pulsowała, moja twarz była obolała i czułem się słaby. Po prostu położyłem się nieruchomo na podłodze przez chwilę i pozostałem tak, dopóki nie poczułem czegoś poruszającego się pode mną i wtedy zdałem sobie sprawę, że moja głowa spoczywała na czyichś kolanach. Powoli zamrugałem oczami i dostrzegłem zegar na ścianie, była 11:00. Spojrzałem w dół na moją klatkę piersiową dostrzegając małą dłoń. Powoli odwróciłem głowę żeby spojrzeć na czyich kolanach umieszczona jest moja głowa. To była Amanda. Wpatrywałem się w nią przez chwilę, ale potem zaczęła się ruszać i obudziła się. Zamrugała do mnie zanim uśmiech rozciągnął się na jej twarzy.
- Louis, wszystko w porządku! - Powiedziała szczęśliwa. Owinęła ręce wokół mnie a ja powoli ją przytuliłem.
- Co się stało? - Zapytałem. Mój głos był nieco ochrypły, ale nie czułem osłabienia tak jak wcześniej, co było dobrą rzeczą.
- Nie pamiętasz? - Zapytała. Kiedy pokręciłem głową, kontynuowała.
- Niall dowiedział się, że jestem w ciąży, wkurzył się i cię pobił. Kazałam mu odejść, ale musiał cię znokautować czy coś.
- Prawdopodobnie to zrobił, cholernie boli mnie głowa - Jęknąłem
Po prostu pokiwała głową i pomogła mi wstać. Przeniosła swoją rękę, owijając ją wokół mojej talii podczas gdy moja dłoń przyciągnęła ją za ramiona. Dała mi szklankę wody i trochę leków, które gwałtownie zadziałały. Uśmiechnąłem się do niej, ale ona już dawno robiła to samo.
- Dziękuję - Powiedziałem, nadal się uśmiechając.
- Przestraszyłeś mnie Louis, bałam się, że się nie obudzisz - Powiedziała cicho
- Więc nie bój się nigdy więcej, bo jestem tutaj, żyję - Wymamrotałem przyciskając usta do jej czoła.
- Myślałam, że odszedłeś na zawsze, myślałam, że cię nie odzyskam. Nie strasz mnie tak nigdy więcej - Powiedziała niemal szepcząc.
- Nie zrobię tego, obiecuję - Wymamrotałem
Spojrzała z powrotem na mnie, uśmiech wtargnął na jej usta. Mogłem zobaczyć łzy zebrane w jej oczach, ale nie pozwoliła im spłynąć w dół policzków. Uśmiechnąłem się zanim przycisnąłem moje usta do jej, potarłem jeden z jej policzków ręką. Odsunąłem się od niej dosyć szybko, tylko dlatego że ktoś zapukał do drzwi. Amanda spojrzała zmieszana, jak pozwalam jej odejść i ruszyła w stronę drzwi. Stanąłem w kuchni, opierając się o ladę popijałem wodę. Spojrzałem na podłogę, żeby ujrzeć krew. I wtedy skrzywiłem nieco twarz. Amanda musiała ją z niej zetrzeć.
- Amanda, kochanie! Dawno się nie widzieliśmy! - Usłyszałem męski głos praktycznie krzyczący z drzwi. Dlaczego jakaś osoba nazywała Amandę ,,kochanie"?
- Riley, co ty tutaj robisz? - Zapytała Amanda. Brzmiała na nieco zmartwioną.
Byłem bliski wyjścia z kuchni i pójścia do drzwi, żeby zobaczyć kto to był, ale nie musiałem, ponieważ sami weszli do pomieszczenia.  Nie weszli do kuchni, po prostu wpadli do niej z rękoma owiniętymi wokół siebie w uścisku. Poczułem zazdrość i zdenerwowanie gotujące się we mnie, ale uspokoiłem się, gdy przypomniałem sobie jak bardzo Amanda tego nie znosi. We dwójkę ściskali się na środku pokoju, ale w końcu chłopak mnie zauważył.
- Kto to jest do cholery? - Zapytał patrząc na mnie.
- Riley, to jest mój chłopak, Louis - Odpowiedziała Amanda. Nadal brzmiała na zdenerwowaną.
- Chłopak, eh? Jak to się stało, że nigdy go nie spotkałem? - Zapytał Riley
- Bo nie było cię tu przez jakieś 3 lata. - Odpowiedziała
- Amanda, jeżeli mogę spytać, kto to jest? - W końcu się odezwałem.
- Oh, uh - Amanda zaczęła, ale zatrzymała się. Jej spojrzenie opadło na podłogę.
- Jestem Riley, jej brat - Odpowiedział
- Brat? Powiedziałaś mi, że twój brat umarł - Powiedziałem, odwracając się, żeby spojrzeć na Amandę.
- Wiem, to był rodzaj kłamstwa, ale nie całkiem, bo mój brat rzeczywiście umarł, wiem że to zabrzmi dziwnie, ale to był mój inny brat. - Powiedziała cicho, patrząc na mnie, nerwowo przygryzając wargę.
- Więc, co się stało? - Zapytałem
- Był pijany i rozbił auto, natychmiast umarł. Policja powiedziała nam to następnego ranka, Amanda była oczywiście zdenerwowana, ale ja zwariowałem. Skończyłem odchodząc tego dnia i nigdy nie wróciłem, aż do teraz - Powiedział Riley
- Ile masz lat? - Zapytałem Rileya
- Dziewiętnaście, jesteśmy bliźniakami - Odpowiedział
- I pokój na piętrze, czyj on jest? - Zapytałem
- To jego pokój - Odpowiedziała Amanda wskazując na Rileya
- Dlaczego nie powiedziałaś mi co się tak na prawdę stało? - Zapytałem
- Jestem trochę zakłopotana moją przeszłością, tak sądzę - Wymamrotała w odpowiedzi
- Yeah, mówiłaś ci że nie lubiłaś swoich rodziców, że nie byli najlepsi, jeśli nie obraźliwi - Powiedziałem
- Nie byli obraźliwi, byli rozczarowujący - Wymamrotała
- Nie chcę wam przerywać, ale przyszedłem tutaj po coś - Powiedział Riley, a my w tym samym czasie zwróciliśmy na niego uwagę.
- Po co przyszedłeś? - Zapytała
- Miałem ci coś do pokazania i chciałem o coś zapytać - Odpowiedział Riley
- Dobrze, więc najpierw mi pokaż - Powiedziała Amanda
Riley skinął i poszedł do salonu. Nigdy tak na prawdę nie miałem okazji żeby mu się przyjrzeć dopóki nie wszedł do salonu, gdzie było jasno. Miał brązowe włosy, nieco zaczesane w górę i kilka tatuaży. Podszedł do TV i włożył płytę do odtwarzacza, zanim usiadł obok Amandy, ja usiadłem po jej drugiej stronie. Riley włączył video i zajęło to chwilę, zanim się w końcu zaczęło.

Amanda stała z mikrofonem przed sobą z gitarą elektryczną przepasaną wokół siebie. Patrzyła na jednego chłopaka z gitarą, którym musiał być Riley i skinęła zanim zrobiła to samo do innego chłopaka z bębnami, którym musiał być jej drugi brat. Muzyka się zaczęła a ja się uśmiechnąłem, wyglądała słodko. Miała czerwone usta a jej włosy były kruczo czarne z niebieskimi końcówkami, jej grzywka opadała na czoło, co wyglądało na prawdę dobrze. Utwór pogłośnił się, dołączyły bębny, to była rockowa piosenka. Amanda chwyciła stojak od mikrofonu, co ujawniło jej ramie pokryte tatuażami, miała rękaw tatuaży. ,, I'm on the train that's pulling the sick and twisted, making the most of the ride before we get arrested, we're all wasted and we're not going home tonight. Covered in black we lack the social graces. Just like an animal we crawl out of our cages, they can't tame us. So if you're one of us get on the bus" - Uśmiechnęła się do kamery, zanim zaczęła grać na gitarze podczas śpiewu. ,, If you're a freak like me wave your flag. If you're a freak like me get off your ass. It's our time now to let it all hang out" - Reszta video tak wyglądała, Amanda była w rockowym zespole ze swoimi braćmi.
- Wow, Amanda, tyle pracy zajął ci ten rękaw tatuaży, dlaczego się go pozbyłaś? - Zapytał Riley, ale Amanda po prostu wpatrywała się we mnie.
- Miałeś się nie dowiedzieć o tym - Amanda wymamrotała do mnie
- Dlaczego nie? - Zapytałem
- Bo to była hańba,  to jest takie żenujące, nie wiem co było ze mną nie tak - Powiedziała cicho
- Amanda, to nie była hańba, byłaś młoda i nieostrożna. Zaufaj mi, znam mnóstwo ludzi, w tym mnie którzy kochali to robić i nadal kochają - Powiedziałem uśmiechając się do niej.
- Myślę, że to była zabawa - Amanda wymamrotała wolno przeciągając słowo ,,zabawa", uśmiechając się do mnie.
- Amanda - Wymamrotał Riley, na co ona obróciła się, żeby na niego spojrzeć - Nadal mam pytanie.
- Jak ono brzmi? - Zapytała
- Zastanawiałem się czy chciałabyś znowu rozpocząć zespół - Odpowiedział Riley
- Nie mogę Riley - Powiedziała Amanda
- Dlaczego nie? - Zapytał
- Mam Louisa i moją przyszłość. Muszę o tym pomyśleć. Brad odszedł, nie mamy teraz nawet perkusisty - Odpowiedziała
- Więc Louis może do nas dołączyć. Jeżeli grał na instrumentach albo jeśli potrafi śpiewać, to może się udać. Znalazłem nowego perkusistę, ale nigdy nie znajdę piosenkarza ani gitarzysty, który może cię zastąpić, Amanda - Powiedział Riley
Amanda pomyślała przez chwilę zanim pokręciła głową.
- Nie mogę Riley, przepraszam. Te dni się dla mnie skończyły, na prawdę muszę zacząć myśleć o mojej przyszłości, nie mam już czasu na zespół.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

17 komentarzy:

  1. Jak zwykle boski *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdzial <3
    Jestem ciekawa czy Louis bd chcial ja przekonac do tego zespolu xd
    Do nastepnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Może nie na temat, ale chciałam tylko zwrócić uwagę na " LOUIS'S POV". W języku angielskim jeśli chodzi o taką przynależność nie pisze się "s" jeżeli imię kończy się na tę właśnie literę. Pisze się sam apostrof i wtedy już wiadomo o co chodzi. :)
    Nie odbieraj tego jako jakiegoś hejta czy coś ;)
    Pozdrawiam gorąco,
    Sophieeee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, dzieki za informację ^-^ nie wiedziałam :))

      Usuń
    2. Nie ma za co ;) Służę radą na przyszłość :)

      Usuń
  4. cud, miód i malinki ♥ świetny rozdział, czekam na next
    xoxo :*

    OdpowiedzUsuń
  5. czekam na next 8)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Super niemoge się doczekać nexta!

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo wzruszająca końcówka ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooooo <3 Zaspojleruję wam że kolejny jest SŁODKI !!! Właśnie go przetłumaczyłam ^-^

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietny :) .xoxo

    OdpowiedzUsuń
  10. O jesuniu kochaniuńki *_* ^-^ KOCHAM ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. No Nieźle. Amanda i zespół i jej brat. Potobiło sie

    OdpowiedzUsuń